Stalkerem być, w Zonie wśród mutantów żyć...
Jak mawiał Mikołaj Rej, Polacy nie gęsi, i swój język mają – jakże trafne są te słowa, zwłaszcza w odniesieniu do najnowszej książki Michała Gołkowskiego zatytułowanej Ołowiany świt. Teraz śmiało możemy pochwalić się, że posiadamy własnego polskiego protagonistę umiejscowionego w uniwersum S.T.A.L.K.E.R – i wraz z nim przemierzać niebezpieczną i bezlitosną Zonę otaczającą feralną czarnobylską elektrownię. Przed wyruszeniem w drogę przygotujcie się odpowiednio, ponieważ gdy raz przekroczy się jej granicę, zwykle zostaje się w niej aż po grób. W "opuszczonej strefie" śmierć przychodzi szybciej, niż można by się tego spodziewać...