Recenzja przedpremierowa

Czarodziejska moc istnieje od zarania dziejów. Czasami objawia się ona w większym natężeniu tylko po to, by za jakiś czas niemal zniknąć. Tak, magia to kapryśne i humorzaste stworzenie, które niejednokrotnie potrafi wymknąć się spod kontroli używającego jej czarodzieja. Właśnie dlatego, jeżeli widzicie maga rzucającego zaklęcie, odsuńcie się od niego na bezpieczną odległość. Chociaż i tak najlepszym rozwiązaniem może okazać się opuszczenie potencjalnie zagrożonego miejsca... Ta znana moc jest tylko niewinną zabawką w porównaniu ze Starą Magią – tak potężną i tajemniczą, że na samą myśl o tej pradawnej energii czarodzieje zaczynają odczuwać dyskomfort psychiczny. Boją się jej tak bardzo, że nawet nie chcą o niej opowiadać. Chociaż nie wiadomo do końca, czy to ze strachu, czy raczej z niewiedzy... Biorąc pod uwagę fakt, że tutejsi magowie przypominają tych ze znanego cyklu
Świat Dysku, jestem skłonny stwierdzić, że raczej nic o niej nie wiedzą i w zasadzie da się im to wybaczyć, ponieważ są przezabawni i tak bardzo... wyjątkowi.
Autor Ostatniego Smokobójcy, Jasper Fforde, jest znanym brytyjskim powieściopisarzem, który specjalizuje się w swego rodzaju mieszankach literackich. Jego książki przeważnie są prawdziwym gatunkowym miszmaszem i podobnie jest w przypadku omawianej powieści, która aż kipi od fantastyki oprószonej słodkim jadem parodii. Wcześniejsze porównanie do cyklu Terry'ego Pratchetta nie jest bezpodstawne. Te dwa światy łączy, oprócz podobnie wykreowanych postaci magów, ten sam charakterystyczny angielski humor. Nic w tym dziwnego, w końcu obydwie serie zostały napisane przez brytyjskich autorów, którzy zajmują się między innymi tworzeniem parodii nawiązujących do fantastycznych uniwersów. Oprócz kilku podobieństw kulturowych w książce znajdują się też pewne elementy, które dość wyraźnie odróżniają świat wykreowany przez Fforde'a od tego wymyślonego przez Pratchetta. Mowa tutaj o czasie i miejscu, w których rozgrywa się akcja. W Świecie Dysku jest to typowy, aczkolwiek lekko udziwniony świat fantasy, natomiast w Ostatnim Smokobójcy wydarzenia zdają się rozgrywać w naszym świecie z pewną drobną różnicą – w znane realia została wpleciona nić magii, dzięki której możemy na leśnej polanie spotkać smoka oraz wiele innych wymyślnych kreatur.